Potykasz się o te same klocki trzeci raz w tym tygodniu, kiedy słyszysz za sobą: „nie ma się czym bawić”. Masz ochotę wyliczyć mu wszystko, co przed chwilą sama/sam sprzątałaś/eś z podłogi.
Najpierw kupowałem kolejną zabawkę. Po świętach syn miał więcej nowych zabawek, niż był w stanie ogarnąć — a najdłużej bawił się kartonem po jednej z nich. Zacząłem liczyć, jak długo wytrzymuje przy każdej. Wychodziło coraz krócej.
Dlaczego nadmiar zabawek nudzi
Dziecko, które ma przed sobą dwadzieścia rzeczy, nie wsiąka w żadną. Skacze. W badaniu z 2018 roku maluchy, które dostały cztery zabawki, bawiły się każdą dłużej i wymyślały przy nich więcej. Dzieci z szesnastoma zabawkami zmieniały je częściej i szybciej się nudziły (Dauch, Imwalle, Ocasio, Metz, 2018, „Infant Behavior and Development”, tom 50, s. 78–87).
Jest jeszcze druga rzecz. Gotowa zabawka ma jedną „właściwą” funkcję — auto jeździ, lalka jest lalką. Zwykły przedmiot domowy nie ma żadnej z góry: pudło może być statkiem, jaskinią, robotem. To dlatego patyk albo koc zajmują dziecko na długo — zmuszają je, żeby samo wymyśliło, czym to jest. A to właśnie wymyślanie jest zabawą.
Co robić, gdy kolejna zabawka nie wystarcza
Dziś schowaj połowę zabawek. Wrzuć je do pudła, wynieś do piwnicy albo na szafę, a za kilka tygodni wymień na te, które zostały. Po tygodniu sprawdź jedno: czy dziecko wraca do tej samej zabawy drugi raz tego samego dnia.
Daj jeden zwykły przedmiot i jedno zdanie-iskrę. Podaj koc, pudło albo garść spinaczy i rzuć pytanie: „Ciekawe, czym to może być?”, „Co da się z tego zbudować?”. Potem nic nie mów i odejdź do swoich spraw. Nie pokazujesz, jak się bawić. Rzucasz pytanie i wychodzisz z pokoju.
Nie poprawiaj pomysłu dziecka. Jeśli mówi, że pudło jest lodówką dla dinozaurów, nie prostuj i nie dopowiadaj lepszej wersji. To jego zabawa. Wymyślanie jest tu całą robotą — i dziecko musi ją odwalić samo.
Zdania-iskry na „nie ma czym się bawić”, pomysły na zabawę zwykłymi przedmiotami i „pudełko nudy”, z którego dziecko losuje samo — mam zebrane w TOWAS, dopasowane do Twojego dziecka. Przesuń wiek, przełącz charakter — talia się przestawia →
Czego unikać
- Nie dokupuj „bo się nudzi”. Kolejna zabawka cieszy dzień, a potem dokłada się do przesytu, który właśnie nudę napędza.
- Nie rozwiązuj za dziecko. Jeśli za każdym „nie ma czym” podajesz gotową zabawę, dziecko przyzwyczaja się czekać na pomysł z zewnątrz.
- Nie wartościuj „prawdziwych” zabawek nad zwykłymi rzeczami. Dla wyobraźni karton jest materiałem bez ograniczeń formy. Nie poprawiaj dziecka, że „to tylko pudło”.
- Nie zasypuj ekranem. Tablet gasi nudę w sekundę. Tylko że wtedy dziecko nie ćwiczy tego, co po ekranie i tak będzie musiało zrobić samo: znaleźć sobie zajęcie.
Kiedy to coś więcej niż przesyt
Większość dzieci, którym damy mniej i trochę przestrzeni, zaczyna bawić się twórczo. Warto przyjrzeć się bliżej, jeśli:
- dziecko nie potrafi zająć się niczym przez dłuższą chwilę i porzuca każdą zabawę po sekundach, w każdej sytuacji;
- „nie ma czym” brzmi jak apatia i wycofanie — nic go nie cieszy;
- jedyną rzeczą, która je angażuje, jest ekran.
Z tym warto pogadać z psychologiem dziecięcym. Najczęściej jednak wystarczy schować połowę zabawek i podać dziecku zwykłe pudło.
Pełny obraz — kiedy nudę warto zająć, a kiedy zostawić — znajdziesz w głównym artykule: Nuda u dziecka — co z nią zrobić (i kiedy lepiej nic).
Karton stał w kuchni czterdzieści minut, zanim ktoś w ogóle zapytał, co to jest. Ja stałem przy zlewie i przez chwilę zapomniałem sprawdzić telefon.